Kłamcy wygrywają
Politycy kłamią. Wszyscy to wiedzą, ale nikt specjalnie się tym nie przejmuje i co kilka lat głosuje na tych samych łajdaków, łudząc się, że tym razem będzie inaczej. Kłamią zarówno asystenci i samorządowcy, a mistrzami w tym są posłowie i ministrowie. Oczywistym priorytetem staje się utrzymanie władzy, a nie dobro obywateli – czyli „koryto”.
Nasi politycy to jednak zwykłe leszcze w porównaniu z Donaldem Trumpem i Elonem Muskiem. Ludzie widzą w nich wizjonerów, wielkich przedsiębiorców, a tak naprawdę wszystko, co zdobyli, zawdzięczają kłamstwu, manipulacji i wspinaniu się po trupach. Są tak bardzo przesiąknięci obłudą, że nawet oszukują, grając w gry – a konkretnie kłamią na temat osiągnięć, które tam zdobywają.

Elon Musk chwali się, że jest jednym z najlepszych graczy w gry komputerowe, ale kiedy poproszono go o pokazanie swoich umiejętności na żywo, okazało się, że nie idzie mu zbyt dobrze. Wszystkie osiągnięcia, medale, rankingi i odznaczenia zdobyli dla niego zawodowi gracze z Azji, którym oczywiście za to zapłacił. Donald Trump z kolei zdaje się spędzać więcej czasu na polu golfowym niż w pracy w Białym Domu. Chwali się swoimi wynikami, ale okazuje się, że jego gra jest mierna i przeciętna. Trudno było to zweryfikować, bo grywa głównie na swoim prywatnym polu golfowym. Jednak komuś udało się nagrać jego wyczyny, a mierną formę potwierdzają również osoby, z którymi Trump gra.
Najgorsze w tym wszystkim jest to, że kłamstwo popłaca – bez dobrej ściemy trudno jest zdobyć jakiekolwiek stanowisko, a im więcej człowiek nakłamie, tym większe ma poparcie i liczbę zwolenników. W Polsce już nawet nie mówi się, że politycy kłamią – oni nazywają to „blefem”. A Ty, drogi wyborco, łykasz to wszystko jak jaskółka robaki i jesteś gotów atakować rywali, tak jak setki fałszywych kont na Facebooku i Twitterze.
Z naszej perspektywy cieszy zatem fakt, że nasi politycy nie grają w żadne gry, bo zapewne, gdyby tylko pojawiła się jakakolwiek okazja, ściema wypełniłaby boiska lub nawet świat e-sportu. Tak jak fałszywe konta, z których politycy zapominają się przelogować, albo alter ego Karola Nawrockiego. Nasz bowiem wspaniały kandydat na prezydenta posługiwał się ksywką Tadeusz Batyr i jak się Okazuje zbudował całkowicie nową tożsamość osoby, która nie istnieje.
Co zatem robić? Jeśli jesteś działaczem, to kłam ile wlezie, bo inaczej ktoś jeszcze bardziej fałszywy zajmie twoje miejsce. A jeśli jesteś zwykłym wyborcą, bądź sceptyczny i nie ufaj politykom!

Opublikuj komentarz
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.